czwartek, 22 marca 2012

Inny aspekt gry Frankowskiego w kadrze, czyli pieniądze które przejdą Jagiellonii koło nosa


Fakt, że zawodnik klubowy jest w reprezentacji trenerem, nie otrzymuje oficjalnych powołań, nie znajduje się w składzie kadry, ale jeździ na zgrupowania jest ewenementem na skalę światową. Jest to również sytuacja, której nikt nie przewidział. Na tym „ewenemencie” Jagiellonia może stracić nawet kilkaset tysięcy złotych. By dokładnie to wytłumaczyć muszę jednak najpierw omówić obowiązujące przepisy, a dopiero później odnieść je do sytuacji Franka.
Mistrzostwa Europy, obok Mistrzostw Świata, są dla klubów (szczególnie tych z biedniejszych lig) jedyną imprezą piłkarską na której mogą zarobić. Na mocy Memorandum of Understanding podpisanego przez European Club Association (ECA) i UEFA w 2008 roku za każdy dzień pobytu piłkarza na turnieju Michael Platini i spółka płacą klubom.

Już w 2008 roku UEFA wypłaciła klubom 43,5 miliona EUR. Obecnie trwają negocjacje jaka suma zostanie przeznaczona na ten cel w 2012 roku, wiadomo jedynie że będzie to kwota znacząco wyższa i zostanie podana do publicznej wiadomości niebawem. 43,5 miliona EUR oznacza dokładnie 4,000 EUR za każdy dzień pobytu zawodnia na turnieju  (dla porównania FIFA za każdy dzień na MŚ w RPA płaciła jedynie 1600 USD). Warte podkreślenie jest nie tylko to, że suma 4,000 EUR wzrośnie, ale również że licznik startuje dwa tygodnie przed turniejem, co w przypadku reprezentacji Polski oznacza minimum 23 płatne dni. W przypadku awansu do finału liczba dni zwiększyłaby się do 38. Jak łatwo policzyć za spełnienie się najbardziej optymistycznego wariantu klub danego zawodnika może nawet dostać 152,000 EUR (wyliczenie to opiera się na stawce za Euro 2008).

Pieniądze te UEFA dzieli na trzy części:
-  1/3 dla klubu, którego zawodnik jest piłkarzem podczas turnieju
- 1/3 dla klubu, którego barw zawodnik bronił w ciągu ostatniego roku przed turniejem
- 1/3 dla klubu, który zawodnik reprezentował w okresie od dwóch lat do roku przed turniejem

W zamierzeniu więc pieniądze te mają być przeznaczone również na występy w eliminacjach (trwają właśnie w tym okresie za który poszczegolne sumy są przyznawane). Prawda jest jednak taka, że pieniądze te są tak samo dzielone nawet w przypadku zawodników, którzy w eliminacjach nie grali.

Tak jak wspominałem wcześniej, kluby z biedniejszych lig na tym rozwiązaniu zarabiają, gdyż otrzymują od UEFA znacznie więcej pieniędzy niż przeznaczają na swoich zawodników w tym okresie. Dla porównania, trudno przypuszczać żeby były to pieniądze zadawalające Bayern Monachium, który bez wątpienia przeznacza na Robbena więcej niż 150,000 EUR miesięcznie. Pamiętać w tym miejscu należy, że ciągle na klubach (choć toczą się rozmowy, które mają to zmienić) ciąży obowiązek ubezpieczenia zawodników na czas turnieju, płacą im również wynagrodzenie. Pieniądze dla klubów, jak wynika z Memorandum of Understanding, mają pokryć „wszelkie roszczenia związane z udziałem zawodników w turnieju, w tym ubezpieczenie”.

I tak oto dochodzimy do sytuacji Tomasza Frankowskiego w kadrze. Na wstępie chciałem zaznaczyć, iż nie znam treści umowy PZPN z Jagiellonią, nie widzę jednak możliwości by nie naraziła ona na poważne straty finansowe jednej ze stron.

 Tomasz Frankowski nie jest powoływany do kadry jako zawodnik, na tę chwilę nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić przed Euro 2012 - czyli na turniej pojedzie jako trener. W praktyce oznacza to, że będzie przez cały czas z drużyną, czyli nie będzie go w tym czasie w klubie. Będzie brał udział w treningach, czyli ryzyko złapania kontuzji istnieje. Klub, jako jego pracodawca musi oczywiście na czas turnieju wykupić mu ubezpieczenie, jak i płacić wynagrodzenie.

Co będzie różniło Jagiellonię od wszystkich innych klubów Ekstraklasy, które zwolnią zawodników na Euro 2012? To, że UEFA nie wypłaci Jagiellonii za to nawet jednego centa. 

W przypadku odpadnięcia już po fazie grupowej Jagiellonia straci minimum 92,000 EUR (Frankowski jest w tym klubie od ponad dwóch lat). Pieniądze te otrzymają wszystkie zespoły które wyślą swoich ZAWODNIKÓW na turniej (do strat należy doliczyć wynagrodzenie płacone piłkarzowi za ten okres i koszty ubezpieczenia). Wszystko to dlatego, iż Frankowski nie będzie miał statusu zawodnika. 

Nawet jeżeli istnieje jakaś umowa między Polskim Związkiem Piłki Nożnej a Jagiellonią Białystok to pamiętać trzeba, że UEFA nie będzie jej częścią. Nawet jeżeli PZPN zdecyduje się wypłacić chociaż część tej kwoty to znaczy, że zafunduje sobie bardzo drogiego trenera. W każdym innym przypadku obecny klub Franka dobrze na tym nie wyjdzie.

AKTUALIZACJA: Właśnie ogłoszono podpisanie nowego Memorandum of Understanding. Na jego mocy kluby otrzymają 100 milionów EUR za Euro 2012 (w 2008 było to 43,5 miliona EUR, a w 2016  suma wzrośnie do 150 milionów). Trudno jest to jednoznacznie stwierdzić przed poznaniem szczegółów tego dokumentu, ale wszystko wskazuje na to, iż oprócz ubezpieczenia piłkarzy przez UEFA, kluby otrzymają ponad dwa razy więcej pieniędzy niż 4 lata temu. W przypadku awansu do finału jest to kwota najprawdopodobniej przewyższająca 300 tysięcy EUR.

niedziela, 12 lutego 2012

Contador, czyli wielka balatalia o krowę


Dziewięć miesięcy postępowania, przychylna decyzja rodzimej federacji i zespół prawników jakiego nie powstydziłby się O.J. Simpson.  Nic to nie pomogło, w jednej z najgłośniejszych spraw dopingowych w historii Alberto Contador został zawieszony na dwa lata, a także pozbawiony tytułu zwycięzcy Tour de France 2010. Postaram się przybliżyć jak do tego doszło.

PROCEDURA

Zgodnie z obowiązującymi przepisami (Art. 234 Anti-doping rules) Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI), po stwierdzeniu naruszenia przepisów antydopingowych przez Alberto Contadora (21 lipca 2010 został przeprowadzony test w wyniku którego w organizmie hiszpańskiego kolarza stwierdzono obecność zakazanego klenbuterolu) zwróciła się do Hiszpańskiej Federacji Kolarskiej o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

25 stycznia 2011 roku sędzia Comite Nacional de Cempeticion y Disciplina Deportiva (CNCDD) skorzystał ze swojego prawa i zaoferował kolarzowi rok zawieszenia jako karę za stosowanie dopingu. Contador takie rozwiązanie odrzucił, 14 lutego CNCDD uniewinniła kolarza, argumentująć, iż jestnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż klenbuterol znalazł się w jego organizmie w wyniku spożycia skażonego mięsa. 

Od decyzji krajowej federacji przysługuje odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Takie odwołanie została złożone przez Światową Organizację Anty-dopingową (WADA), a także Międzynarodową Unię Kolarską (UCI). Tak właśnie rozpoczęła się prawdziwa batalia prawna, w której wzięło udział tak wielu prawników, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu nie był ich w stanie pomieścić. Postępowanie odbywało się w siedzibie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Analiza wniosków przedstawionych przez strony każe stwierdzić, że prawnicy Contadora grali na czas chcąc umożliwić mu start w Tour de France przed zapadnięciem wyroku (obecność niedozwolonej substancji w jego organizmie stwierdzono w trakcie tych samych zawodów, rok wcześniej). 

CIĘŻAR DOWODOWY

Sprawą oczywistą dla wszystkich stron było, iż niedozwolona substancja znajdowała się w organizmie sportowca. Dla postępowania oznacza to mniej więcej tyle, że ciężar dowodowy przechodzi z oskarżających na kolarza, który by uniknąć kary musi przedstawić swoje dowody. CAS w przypadku dopingu u sportowców tzw ‘odpowiedzialność na zasadzie ryzyka’ sprowadzającą się do tego, że są oni odpowiedzialni za to, co spożyją. Jedyną obroną jest wykazanie jak substancja dostała się do organizmu, jak również, iż nie było w tym żadnej winy ani zaniedbania ze strony sportowca.

Linię obrony Contadora można sprowadzić do jednego zdania: Zjadłem skażone mięso, jako że nie jest to powszechny problem w Europie, a żadna sportowa organizacja przed tym nie ostrzegała nie mogłem temu zapobiec, ani tego przewidzieć. Zadaniem jego drużyny prawniczej było udowodnienie, że jest to najbardziej prawdopodobne rozwiązanie, czyli że jest to bardziej prawdopodobne niż wersje przedstawiane przez WADA i UCI, lub też bardziej prawdopodobne niż fakt, że skażonego mięsa nie zjadł (jest to zasada tzw. bilansu prawdopodobieństwa- choć nawet ta zasada była interpretowana w różny sposób przez strony).

Taki rozwiązanie zostało przyjęte, gdyż jako, że mięso zostało już zjedzone nie jest możliwe przedstawienie bezpośrednich dowodów potwierdzających wersję Contadora. Detektywom zatrudnionym przez strony udalo się odnaleźć hodowlę, a także prawdopodobnie krowę, z której mięso zjadł Contador. Stało się to również przedmiotem postępowania, gdyż Hiszpan starał się podważyć, iż pochodziła ona z hiszpańskiej hodowli (w Hiszpanii nie stwierdono zakażenia krów tą substancją co powodowało, że wersja ta jest dużo mniej prawdopodobna), jak również fakt, że była to wskazana przez strony krowa (jako argument podał, iż zakupiono 3,2 kg polędwicy, ilość której nie da się uzyskać z ważącej 312 kg krowy- eksperci w większości obalili jednak to twierdzenie).  

W związku z brakiem bezpośrednich dowodów jedynym rozwiązaniem było udowodnienie, że jest to wersja najbardziej prawdopodobna. Co ciekawe takie założenie w pewnym sensie przerzuciła również ciężar dowodowy na UCI i WADA, gdyż organizacje te musiały przedstawić prawdopodobne scenariusze, jak inaczej niedozwolona substancja dostała się do organizmu Contadora.

TRZY WERSJE

Wersja obrony (skażone mięso) została już przedstawiona. UCI i WADA przedstawiły dwa alternatywne scenariusze (ich zadaniem nie było udowodnienie, iż jeden z nich w rzeczywistości miał miejsce tylko, że jest bardziej prawdopodobny niż wersja obrony). Scenariusze te przedstawiają się następująco:

1.     Alberto Contador przeszedł transfuzję krwi, a w celu jej ukrycia wstrzyknięto mu osocze, które zawierało klenbuterol

2.     Klenbuterol znajdował się w jednym z gotowych produktów spożywczych (tzw suplementów diety) spożywanych przez kolarza 

CAS zajął się każdą wersją, by określić, która z nich jest najbardziej prawdopodobna. Wersja obrony została uznana za możliwą, choć mało prawdopodobną. Gdyby żadna inna możliwość nie została przedstawiona, najprawdopodobniej teoria ze skażonym miejscem okazałaby się wystarczająca do skutecznej obrony.  Jako, że alternatywne wersje zostały przedstawione, CAS nie tylko musiał ocenić ich prawdopodobieństwo, ale także zdecydować, które rozwiązanie jest najbardziej prawdopodobne. Ewentualność przeprowadzenia transfuzji krwi została oceniona równie nisko. Za najbardziej prawdopodobną opcję, oznaczającą równocześnie winę Contadora uznano spożycie produktu spożywczego zawierającego zakazany środek. 

WYROK

Podsumowując, CAS do wydania wyroku wystarczyło jedynie przekonanie, że jedna z wersji jest bardziej prawdopodobna. W żadnym wypadku Trybunał Arbitrażowy nie stwierdził, że tak się stało ponad wszelką wątpliwość. Stwierdził jedynie, że zażycie produktów spożywczych (suplementów diety) skażonych klenbuterolem jest dużo bardziej prawdopodbne niż  spożycie skażonego mięsa czy przeprowadzenie transfucji krwi. Na podstawie tego uznano, iż Alberto Contador jest winny złamania przepisów dopingowych i nie występują w jego przypadku żadne okoliczności łagodzące.

Kolarz został zawieszony na dwa lata. Co ciekawe za początek kary uznano dzień w którym Hiszpańska Federacja Kolarska zaproponowała mu karę rocznej dyskwalifikacji. Został również pozbawiony wygranej w Tour de France, wszystkie inne wyniki osiągnięte od czasu nałożenia dyskwalifikacji zostały również anulowane.

wtorek, 7 lutego 2012

Mutu i Chelsea, czyli jak stracić 17 milionów EUR przez zażywanie kokainy...

W 2003 roku Adrian Mutu był na szczycie. Zakupiony z Parmy za 22,500,000 EUR przez napędzaną rosyjskimi pieniędzmi Chelsea otrzymał wysoki kontrakt i możliwość gry na najwyższym poziomie. Zaczął świetnie, potem pojawiły się problemy. We wrześniu 2004 roku wykryto w jego organizmie kokainę. FA zawiesiła go na 7 miesięcy, Chelsea podjęła decyzję o rozwiązaniu kontraktu z winy zawodnika. Następnym krokiem angielskiego klubu było podjęcie walki o odszkodowanie na podstawie Artykułu 17 FIFA Regulations on the Status and transfer of Players.

Historia sporów z wykorzystaniem Art. 17 (wcześniej 22) liczy już sobie ładnych kilka lat. Zgodnie z nim: 

„Odszkodowania za rozwiązanie kontraktu oblicza się z uwzględnieniem prawa danego kraju, specyfiki sportu, a także wszelkich innych obiektywnych kryteriów. Te kryteria obejmują w szczególności wynagrodzenia i korzyści wynikające z obowiązującego i/lub nowego kontraktu, ilość czasu do końca umowy do maksymalnie pięciu lat, opłaty i wydatki poniesione i wypłacone przez były klub (amortyzowane przez okres trwania umowy), a także fakt czy rozwiązanie kontraktu nastąpiło w trakcie okresu ochronnego”.
 
Mówiąc najprościej - w sytuacji kiedy zawodnik przed upływem kontraktu decyduje się go rozwiązać bez uzasadnionej przyczyny klubowi należy się odszkodowanie.  Z kolejnych paragrafów wynika, iż jeżeli zawodnik uczyni to w tzw. okresie ochronnym (3 lata lub 3 sezony jeśli w momencie podpisywania kontraktu ma poniżej 28 lat, i 2 lata lub 2 sezony jeżeli powyżej) to dodatkowo grożą jemu, jak również klubowi z którym podpisuje kontrakt, sankcje sportowe (zawieszenie dla zawodnika, zakaz dokonywania transferów dla klubu).  Linia orzecznicza CAS jednoznacznie wskazuje, że w przypadku przedłużenia umowy okres ochronny liczy się od początku. Ważny jest również fakt, iż ciężar wypłacenia odszkodowania spoczywa solidarnie na zawodniku i na jego nowym klubie.

Nie da się ukryć, że zarówno brzmienie artykułu jak i najbardziej znane spory prawne (Webster, Matuzalem, Mexes, De Sanctis) koncentrują się na sytuacji, w której to zawodnik podejmuje świadomą decyzję i jednostronnie zrywa kontrakt bez uzasadnionej przyczyny. Zazwyczaj sprowadza się to do sytuacji, w której lepszy klub oferuje mu lepsze pieniądze, ale obecny nie chce go sprzedać lub nie zadawala go oferta (Webster chciał zamienić Hearts na Glasgow Rangers, Matuzalem Schahtar na Saragossę, Mexes Auxerre na Romę, De Sanctis Udinese na Sevillę). Adrian Mutu nie chciał nigdzie odchodzić, Adrian Mutu chciał grać dla Chelsea. Jednak jak oświadczył klub: 

„Adrian Mutu, zażywając narkotyki naruszył zarówno kontrakt jak i przepisy federacji”

To stwierdzenie i ostateczna decyzja o zerwaniu kontraktu z piłkarzem dały początek jednej z najdłuższych batalii sądowych w sporcie. Sam Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS, we francuskiej wersji językowej TAS) różnymi częściami sporu prawnego między Mutu a Chelsea zajmował się aż trzy razy. 

1. CAS 2005/A/876 Adrian Mutu v/ Chelsea Football Club
Odwołanie Adriana Mutu od decyzji Football Association Premier League Appeals Committee.
CAS orzekł, iż zażywanie kokainy oznacza jednostronne zerwanie kontraktu bez uzasadnionej przyczyny. Co za tym idzie, Chelsea ma pełne prawo wystąpić do FIFA Dispute Resolution Chamber o odszkodowanie z tytułu Art. 17 jak i ewentualne nałożenie sportowych sankcji.
 
2. CAS 2006/A/1192 Chelsea Football Club Limited v/ Adrian Mutu
Odwołanie Chelsea od decyzji FIFA Dispute Resolution Chamber stwierdzającej, iż organ ten nie ma jurysdykcji by orzec o odszkodowaniu wynikającym z Art. 17
CAS orzeka, iż FIFA DRC jest właściwym organem i zwraca sprawę do ponownego rozpatrzenia.

3. CAS 2008/A/1644 Adrian Mutu v/ Chelsea Football Club Limited
Odwołanie od decyzji FIFA DRC nakazującej Mutu wypłacenie Chelsea odszkodowania w wysokości 17,173,990 EUR.
CAS odrzucił odwołanie piłkarza i podtrzymał decyzję FIFA DRC. Na wyżej wymienioną sumę składają się:
16,500,000 EUR (część kosztów transferu, która nie została zamortyzowana)
307, 340 EUR (część bonusu za podpis  -tzw. sign-on fee, która nie została zamortyzowana)
366,650 EUR (część pieniędzy wypłaconych przez klub agentowi Mutu, która nie została zamortyzowana)

Decyzje CAS są ostateczne, w zasadzie nie przysługuje od nich apelacja. Jedyną opcją jest Szwajcarski Trybunał Federalny. Oczywiste jest, iż Mutu nie mając nic do stracenia postanowił walczyć dalej, jednak 99% takich apelacji jest odrzucanych i tak też się stało w sytuacji rumuńskiego napastnika.

Na zakończenie warto dodać, iż w przypadku wypłaty odszkodowań z Art. 17 to nowe kluby zawodników wypłacają pieniądze (solidarna odpowiedzialność). Sytuacja Mutu jest jednak inna z tego powodu, iż został on zawieszony, a  kontrakt został rozwiązany przez klub, choć z jego winy. Dodatkowo, sprawy toczące się przed CAS odbywały się bez udziału przyszłego klubu Mutu (Juventusu), co w sprawach z Art.17 nigdy wcześniej i później się nie zdarzało.

Sytuacja się jednak zmieniła, w 2011 Chelsea zdecydowała się wejść na drogę prawną przeciwko Juventusowi. Biorąc pod uwagę, iż Mutu dołączył do Juve jako wolny agent, po odcierpieniu zawieszenia i po tym jak to klub rozwiązał z nim umowę, a także fakt, iż po roku napastnik opuścił szeregi drużyny z Turynu trudno spodziewać się korzystnej decyzji dla The Blues.



poniedziałek, 6 lutego 2012

Kilka słów na początek

Moja potrzeba dzielenia się własnymi przemyśleniami znalazła kolejną odsłonę. Nie ma lepszego dnia żeby zacząć bloga traktującego o prawie sportowym, niż ten, w którym Trybunał Arbitrażowy ds Sportu w Lozannie (CAS) decyduje o zawieszeniu Alberto Contadora na dwa lata. Jest to również dzień, w którym Luis Suarez powraca na boisku po zawieszeniu przez Regulatory Commission. Jedynie kilka dni temu CAS opublikował uzasadnienie wyroku w sprawie UEFA vs FC Sion. Prawo sportowe zaczyna odgrywać wielką rolę, decyduje o tytułach, wskazuje kto jest zwycięzcą ,a kto przegranym. W ciągu następnych paru dni będę się starał dzielić swoimi przemyśleniami dotyczącymi wyżej wymienionych spraw. Bez wątpienia dorzucę też coś o Artykule 17 FIFA Regulations on the Status and Transfer of Players - będę o tym również mówił na środowej konferencji Arbitraż w Sporcie, która odbędzie się na UW. Serdecznie zapraszam, szczególnie że prelegentów dużo mądrzejszych i bardziej doświadczonych  niż ja będzie mnóstwo!