Fakt, że zawodnik klubowy jest w
reprezentacji trenerem, nie otrzymuje oficjalnych powołań, nie znajduje się w
składzie kadry, ale jeździ na zgrupowania jest ewenementem na skalę światową.
Jest to również sytuacja, której nikt nie przewidział. Na tym „ewenemencie”
Jagiellonia może stracić nawet kilkaset tysięcy złotych. By dokładnie to
wytłumaczyć muszę jednak najpierw omówić obowiązujące przepisy, a dopiero
później odnieść je do sytuacji Franka.
Mistrzostwa Europy, obok
Mistrzostw Świata, są dla klubów (szczególnie tych z biedniejszych lig) jedyną
imprezą piłkarską na której mogą zarobić. Na mocy Memorandum of Understanding
podpisanego przez European Club Association (ECA) i UEFA w 2008 roku za każdy
dzień pobytu piłkarza na turnieju Michael Platini i spółka płacą klubom.
Już w 2008 roku UEFA wypłaciła
klubom 43,5 miliona EUR. Obecnie trwają negocjacje jaka suma zostanie
przeznaczona na ten cel w 2012 roku, wiadomo jedynie że będzie to kwota
znacząco wyższa i zostanie podana do publicznej wiadomości niebawem. 43,5
miliona EUR oznacza dokładnie 4,000 EUR za każdy dzień pobytu zawodnia na
turnieju (dla porównania FIFA za każdy
dzień na MŚ w RPA płaciła jedynie 1600 USD). Warte podkreślenie jest nie tylko
to, że suma 4,000 EUR wzrośnie, ale również że licznik startuje dwa tygodnie
przed turniejem, co w przypadku reprezentacji Polski oznacza minimum 23 płatne
dni. W przypadku awansu do finału liczba dni zwiększyłaby się do 38. Jak łatwo
policzyć za spełnienie się najbardziej optymistycznego wariantu klub danego
zawodnika może nawet dostać 152,000 EUR (wyliczenie to opiera się na stawce za
Euro 2008).
Pieniądze te UEFA dzieli na trzy
części:
-
1/3 dla klubu, którego zawodnik jest piłkarzem podczas turnieju
- 1/3 dla klubu, którego barw
zawodnik bronił w ciągu ostatniego roku przed turniejem
- 1/3 dla klubu, który zawodnik
reprezentował w okresie od dwóch lat do roku przed turniejem
W zamierzeniu więc pieniądze te
mają być przeznaczone również na występy w eliminacjach (trwają właśnie w tym
okresie za który poszczegolne sumy są przyznawane). Prawda jest jednak taka, że
pieniądze te są tak samo dzielone nawet w przypadku zawodników, którzy w
eliminacjach nie grali.
Tak jak wspominałem wcześniej,
kluby z biedniejszych lig na tym rozwiązaniu zarabiają, gdyż otrzymują od UEFA
znacznie więcej pieniędzy niż przeznaczają na swoich zawodników w tym okresie.
Dla porównania, trudno przypuszczać żeby były to pieniądze zadawalające Bayern
Monachium, który bez wątpienia przeznacza na Robbena więcej niż 150,000 EUR
miesięcznie. Pamiętać w tym miejscu należy, że ciągle na klubach (choć toczą
się rozmowy, które mają to zmienić) ciąży obowiązek ubezpieczenia zawodników na
czas turnieju, płacą im również wynagrodzenie. Pieniądze dla klubów, jak wynika
z Memorandum of Understanding, mają pokryć „wszelkie roszczenia związane z
udziałem zawodników w turnieju, w tym ubezpieczenie”.
I tak oto dochodzimy do sytuacji
Tomasza Frankowskiego w kadrze. Na wstępie chciałem zaznaczyć, iż nie znam
treści umowy PZPN z Jagiellonią, nie widzę jednak możliwości by nie naraziła
ona na poważne straty finansowe jednej ze stron.
Tomasz Frankowski nie jest powoływany do kadry
jako zawodnik, na tę chwilę nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić
przed Euro 2012 - czyli na turniej pojedzie jako trener. W praktyce oznacza to,
że będzie przez cały czas z drużyną, czyli nie będzie go w tym czasie w klubie.
Będzie brał udział w treningach, czyli ryzyko złapania kontuzji istnieje. Klub,
jako jego pracodawca musi oczywiście na czas turnieju wykupić mu ubezpieczenie,
jak i płacić wynagrodzenie.
Co będzie różniło Jagiellonię od wszystkich
innych klubów Ekstraklasy, które zwolnią zawodników na Euro 2012? To, że UEFA
nie wypłaci Jagiellonii za to nawet jednego centa.
W przypadku odpadnięcia już po
fazie grupowej Jagiellonia straci minimum 92,000 EUR (Frankowski jest w tym
klubie od ponad dwóch lat). Pieniądze te otrzymają wszystkie zespoły które wyślą
swoich ZAWODNIKÓW na turniej (do strat należy doliczyć wynagrodzenie płacone
piłkarzowi za ten okres i koszty ubezpieczenia). Wszystko to dlatego, iż Frankowski
nie będzie miał statusu zawodnika.
Nawet jeżeli istnieje jakaś umowa
między Polskim Związkiem Piłki Nożnej a Jagiellonią Białystok to pamiętać
trzeba, że UEFA nie będzie jej częścią. Nawet jeżeli PZPN zdecyduje się
wypłacić chociaż część tej kwoty to znaczy, że zafunduje sobie bardzo drogiego
trenera. W każdym innym przypadku obecny klub Franka dobrze na tym nie wyjdzie.
AKTUALIZACJA: Właśnie ogłoszono podpisanie nowego Memorandum of Understanding. Na jego mocy kluby otrzymają 100 milionów EUR za Euro 2012 (w 2008 było to 43,5 miliona EUR, a w 2016 suma wzrośnie do 150 milionów). Trudno jest to jednoznacznie stwierdzić przed poznaniem szczegółów tego dokumentu, ale wszystko wskazuje na to, iż oprócz ubezpieczenia piłkarzy przez UEFA, kluby otrzymają ponad dwa razy więcej pieniędzy niż 4 lata temu. W przypadku awansu do finału jest to kwota najprawdopodobniej przewyższająca 300 tysięcy EUR.
AKTUALIZACJA: Właśnie ogłoszono podpisanie nowego Memorandum of Understanding. Na jego mocy kluby otrzymają 100 milionów EUR za Euro 2012 (w 2008 było to 43,5 miliona EUR, a w 2016 suma wzrośnie do 150 milionów). Trudno jest to jednoznacznie stwierdzić przed poznaniem szczegółów tego dokumentu, ale wszystko wskazuje na to, iż oprócz ubezpieczenia piłkarzy przez UEFA, kluby otrzymają ponad dwa razy więcej pieniędzy niż 4 lata temu. W przypadku awansu do finału jest to kwota najprawdopodobniej przewyższająca 300 tysięcy EUR.